-
Czwartek, 27 października 2011
-
wir pracy dorwał.... za to już niedługo #gratislavia !!
-
dotarliśmy do Polski.. proces zmiany skóry dobiega końca ;-)
-
-
Niedziela, 23 października 2011
-
Ostatni dzien urlopu :( od wczoraj juz zapomnialem o nim :/. Nastepny wyjazd bedzie 100% offline. Na szczescie zrobila sie pogoda i nie jest bardzo zimno :D
-
-
Piątek, 21 października 2011
-
Dotarlismy do Essen, koncowka 1-go dnia, szalenstwo zakupow i rozgladania sie za grami. Tlumy masakryczne a wiem ze w sobote I niedziele bedza wieksze !!
-
-
Czwartek, 20 października 2011
-
Ostatni dzien w Portugalii :( zegnamy, z bolem serca, ostatnie promienie slonca I 23 st C :/ za to od jutra planszowkowe szalenstwo !! Essen wita !!
-
-
Sobota, 15 października 2011
-
PizzaHut nie zna baru salatkowego - masakra. Menu turystyczne musi wystarczyc
-
a potem obiad w McTaniosci i dalej w tango :D
-
Lisboa Pass: to jest to !! gratis transport wejscie do niektorych muzeow. Po polowie dnia inwestycja się zwrocila
-
Lizbona: miasto szyn tramwajowych ;) gdzie nie patrzysz sa, ale tramwaji nie widac. Sa na obrzezach
-
-
Piątek, 14 października 2011
-
Dzisiaj kierunek Lizbona, po nierownej walce z przechowalnia bagazu, jedziemy luxautobuse. Z extra dodatkow - WiFi i nawet dziala. Troche przerywa i jest free
-
-
Czwartek, 13 października 2011
-
Lagos: sniadanie + darmowy wifi ;) polaczenie boskie dodatkowo wspaniale widoki I szalone plany na caly dzien (I kilka nastepnych - urlop !!!! )
-
-
Środa, 12 października 2011
-
Grrrrrrr.... Pociag do Lagos, pierwsza wpadka: nie ten pociag do Faro... Byly dwa wybralem ten pozniejszy, ale z klima :D teraz extra czekanie 1h :( no english
-
-
Poniedziałek, 10 października 2011
-
No to plany na ten tydzień z grubsza określone. Jutro "bezludna wyspa" w rozlewisku Formozy (z całą bandą turystów zapewnie ;-) ) a potem wyjazd dalej.
-
-
Piątek, 7 października 2011
-
Urlop ;) w planie Faro I 30 stopni :D
-
-
Piątek, 1 kwietnia 2011
-
Koniec urlopu :( wracamy do Polski. A tak bylo miloa
-
-
Czwartek, 31 marca 2011
-
Niestety jedna torba do została uszkodzona w transporcie, ale na szczęście mamy drugą. Jutro dalszy dzień "wielbłądzenia" :D
-
Dotarliśmy do Paryża, a tutaj przemieniłem się w wielbłąda :D tak to jest jak się nie przewidzi jak zabrać zakupy i prezenty :D
-
Dzis jest dzien powrotu do Europy. Petit taxi na lotnisko (Panie Kierowco POBUDKA !!) na pociag, na lotnisko - a tam zobaczymy co dalej
-
-
Środa, 30 marca 2011
-
AAAA jeszcze jedna rzecz konduktor na peronie w Marakeszu okazał się prawdziwym poliglotą. Dziękuję powiedział po angielsku, francuzku, niemiecku i hiszpańsku
-
Sklep ze stałymi cenami - też da się zbić ceny ;-) wystarczy tylko spytać obsługę a ta przeklei ceny :D 2 Euro w kieszeni. Będzie na naleśnika w Paryżu :D
-
Medyna/suk w Casablance, widać że miasto nowoczesne i targ bardziej przypomina pl. Wolności, niż suk w Fezie czy Marakeszu. Jeansy, Adisasy na każdym kroku
-
Niestety widać że taksówkarze rżną turystów - ceny z kosmosu i mimo włączonego licznika, przypadkiem się kasuje tuż przed przyjazdem. Trzeba patrzeć na licznik
-
Pociąg klimatyzowany w połowie, tj. 1/4 trasy działa klimatyzacja przez 1/2 nie działa, a przez kolejną 1/4 jedzie się z otwartymi drzwiami i znów jest chłodno
-
Dzisiaj znów dzień targowania, od taxówki (nie jadę z licznikiem), przez pociąg ("nie działa terminal"), po sklep ze stałymi cenami :D
-
-
Wtorek, 29 marca 2011
-
Dzień dzisiejszy spędziliśmy w ogrodach, zaczęliśmy od ogrodów Majorelle, a potem chcieliśmy pojechać do ogrodów królewskich (niestety zamknięte w tygodniu)
-
Na placu można spotkać przeróżnych artystów, niestety tych najbardziej "naturalnych" zagłuszają całe zespoły grających pod publiczkę :/
-
Wieczorem w niektórych miejscach ledwo idzie przejść, gdyż skutery zajmują całe wolne miejsce.
-
a wieczorem też trzeba uważać, na głównym placu - praca dosłownie pali się w rękach. Jedzenie palce lizać, tylko trzeba uważać na ceny, można się zrobić.
-
Trochę zaskoczyła nas temperatura, chodząc po medynie trzeba mieć ze sobą sweter, natomiast wystarczy wyjść na miasto aby się usmażyć (+28 st C)
-
Co kotom uchodzi płazem, turystom już nie. Przypadkiem siedliśmy na jednym z grobowców - wyglądał jak schodek :/
-
Przy okazji chciałbym donieść na rodaków ;-) zwiali z kraju, podatków nie płacą i nie zamierzają wracać :D i publicznie pokazują gdzie nas mają ;-)
-
Odnośnie restauracji ;-) Fotka :D
-
wczorajsza wycieczka na plac zakonczona kolejnymy zakupami oraz pozadna wyzerka (znow), niestety droga powrotna nie byla taka prosta I znow bladzilismy
-
-
Poniedziałek, 28 marca 2011
-
Znalezlem restauracje Dar Moha, ciekawe czy ceny też maja tak niskie :)
-
Dla potomnosci, pieniedze w koperte na kazdy dzien z osobna, jedyna metoda na dyscypline finansowa
-
co do pociagu, przejazd wlasciwie bez wiekszych problemow, oprocz standardowego zimna w nocy, ale udalo się wydobyc koce ;)
-
Za to jedzienie na placu wspaniale, objedlismy się po uszy.
-
Marakesz, pelno rozmaitych doznan, od targu gdzie ceny sa x2 (minimum) do ulicznych poslugiwaczy z cenami x10
-
-
Sobota, 26 marca 2011
-
Dzisiejszy nocleg "sponsoruje" lokalne PKP, rano zobaczymy jak się sprawią. Na razie duuuuuży plus za HotSpota, czekanie na pociąg szybciej mija.
-
Wizytę w Tetuan uważam za udaną, mimo że przekroczyliśmy załoźony limit na wydatki. Lokalne autobusy - do polecenia, mimo że naprawiane na McGuywera
-
Co za technika, jedziemy juz z 15 minut a na horyzoncie na wzgorzach caly czas wiatraki. Tutaj atomowki nie potrzebuja :D Widok na gory wspanialy !
-
Wadą tutejszej sieci że wbudowany modem w IBM łączy się zawsze EDGE/GPRS nawet gdy jest dostępny UMTS. Sieć komórkowa z jakiegoś powodu tego nie współdziała.
-
BTW. Udało się uruchomić Internet 3G w sieci komórkowej ;-) koszt 45 DH (ok. 4EUR) za tydzień z limitem 750MB (inna wersja 199DH - 19EUR) za miesiąc - 3GB
-
Na suku i w pobliżu - kotów cała chmara. Ten tutaj czekał sobie na centralnym placu (Grande Souk) Tangeru i wyczekująco patrzył na przechodzących ludzi :D
-
Mały konkurs - co to jest ;-)
-









